Dawno nie robiłem nic modowego, dzisiaj też nie chciałem... tak wyszło. Zdjęcie na sam koniec sesji, gdzie wszyscy już byli rozbawieni, sprzęt w większości schowany, stylizacja zdjęta, tło zwinięte, w zasadzie trzymałem już w ręku klucz by zamknąć studio, i pojawił się mały gość. Zadymiarka. Siwy dym, opar białego wyziewu, który utrudniał zobaczenie czegokolwiek, w głośnikach pokrzykiwała sobie jeszcze jakaś kapela rockowa z końca playlisty i bum... Ostatnie zdjęcie tak na pożegnanie, bardziej dla śmiechu. Jak się okazuje spontaniczne 'żarty' mogą być jak najbardziej udane, nawet jeśli mina modela mówi, zwijaj ten szrot i daj mi już żyć:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz