Hej! Witam wszystkich na moim blogu, w pewien sposób muszę być trochę egoistyczny bo blog będzie istniał jako mały motywator dla mnie, do tego żeby się rozruszać i znów zacząć się bawić fotografią.
Jesienny niedzielny wieczór to idealna pora na zrobienie czegoś nowego. Pogoda nie nastrajała optymistycznie, było ciemno, chłodna i padał deszcz, ale hej w końcu to idealne warunki na zdjęcia. Populacja na mieście zmniejsza się do minimum, wszyscy siedzą w domach, lub nastrajają się w pubach na nadchodzący tydzień, więc nikt nie będzie się plątał i wykazywał nadmiernego zainteresowania kaskadą lecących iskier oraz świateł rozświetlających podziemne przejście które nawet w dzień nie zachęca do korzystania z niego. Plecaki zapakowane, w drogę. Trochę strachu, wątpliwości, nie wiemy czego się spodziewać, zarówno pod względem miejsca, jego dostępności, jednak wymaga to sporo miejsca oraz rozwagi w kwestiach bezpieczeństwa, więc grupka gapiów jest jak najbardziej nie wskazana, ale udało się, tunel pusty, zero dzikich lokatorów można zacząć działać. Trochę czasu straciliśmy na rozstawienie się, kilka prób na sucho, zabezpieczenia skóry, choć i tak kilka drobnych 'otarć' przybyło. Chwila ciszy, wszystko poszło i nagle szok. Chyba nie spodziewaliśmy się aż tak 'dosadnego' efektu, ale wywołało to jedynie uśmiech i zmotywowało jeszcze bardziej do działania. Trochę śmiechu, żartów z ewentualnych faili, i zanim się zorientowaliśmy minęły dwie godziny spędzone na poskramianiu kuli iskier i trzeba było się wykwaterować z tunelu. Efekt? Nas zadowala, tym bardziej, że to pierwszy kontakt z czymś takim, trochę już wyłapaliśmy, wiemy jak to ugryźć i o czym pamiętać na przyszłość. Pewnie jeszcze kilka miejsc odwiedzimy, może nawet uda się zrobić idealną kulę, a co do Was? Sami oceńcie jak to wyszło:P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz