piątek, 13 grudnia 2013

Feszyn sreszyn

Dawno nie robiłem nic modowego, dzisiaj też nie chciałem... tak wyszło. Zdjęcie na sam koniec sesji, gdzie wszyscy już byli rozbawieni, sprzęt w większości schowany, stylizacja zdjęta, tło zwinięte, w zasadzie trzymałem już w ręku klucz by zamknąć studio, i pojawił się mały gość. Zadymiarka. Siwy dym, opar białego wyziewu, który utrudniał zobaczenie czegokolwiek, w głośnikach pokrzykiwała sobie jeszcze jakaś kapela rockowa z końca playlisty i bum... Ostatnie zdjęcie tak na pożegnanie, bardziej dla śmiechu. Jak się okazuje spontaniczne 'żarty' mogą być jak najbardziej udane, nawet jeśli mina modela mówi, zwijaj ten szrot i daj mi już żyć:)


sobota, 23 listopada 2013

Textilimpex

Wycieczka na wariackich papierach, wszystko w pośpiechu, sprawy goniące się wzajemnie i rywalizujące o priorytet, i chwila spokoju. Możliwość stanięcia ponad tym wszystkim, złapania głębszego oddechu i zobaczenia, że nie jesteśmy w tym odosobnieni, że trochę niżej kłębią się setki osób, które czują dokładnie to samo. Miejsce znalezione przypadkiem, a może raczej pokazane przez kogoś innego, chyba częściej będę je odwiedzał.






czwartek, 7 listopada 2013

Baden Powella rozświetlanie

Szukanie wrażeń,  zapach spalenizny i drugie juz rozkrecanie smoka. Tym razem padło na bardziej malownicze miejsce, a przynajmniej początkowo tak myślałem. Dojscie tam okazało sie trochę trudniejsze niż myślałem,  przegapienie przystanku zaowocowało przeprawą przez długi nieoświetlony tunel wzbudzającym raczej negatywne uczucia, szlajaniem po lesie i wreszcie po dłuższej chwili powrotem na drogę prowadzącą do naszego celu. Na miejscu czekało mnie spore zaskoczenie, bo obiekt wyglada zdecydowanie lepiej niz na zdjeciach znalezionych w internecie. 3 2 1 i pierwszy kadr gotowy, wszystko ustawione, zaczely spadac pierwsze pojedyncze iskry, kilka sekund później w powietrzu dało się usłyszeć świst kuli ognia, i mnóstwo iskier rozświetlający miejsce które do tej pory ukrywało swoje kształty. 
















poniedziałek, 4 listopada 2013

Łódzki smok podziemny

Hej! Witam wszystkich na moim blogu, w pewien sposób muszę być trochę egoistyczny bo blog będzie istniał jako mały motywator dla mnie, do tego żeby się rozruszać i znów zacząć się bawić fotografią.

Jesienny niedzielny wieczór to idealna pora na zrobienie czegoś nowego. Pogoda nie nastrajała optymistycznie, było ciemno, chłodna i padał deszcz, ale hej w końcu to idealne warunki na zdjęcia. Populacja na mieście zmniejsza się do minimum, wszyscy siedzą w domach, lub nastrajają się w pubach na nadchodzący tydzień, więc nikt nie będzie się plątał i wykazywał nadmiernego zainteresowania kaskadą lecących iskier oraz świateł rozświetlających podziemne przejście które nawet w dzień nie zachęca do korzystania z niego. Plecaki zapakowane, w drogę. Trochę strachu, wątpliwości, nie wiemy czego się spodziewać, zarówno pod względem miejsca, jego dostępności, jednak wymaga to sporo miejsca oraz rozwagi w kwestiach bezpieczeństwa, więc grupka gapiów jest jak najbardziej nie wskazana, ale udało się, tunel pusty, zero dzikich lokatorów można zacząć działać. Trochę czasu straciliśmy na rozstawienie się, kilka prób na sucho, zabezpieczenia skóry, choć i tak kilka drobnych 'otarć' przybyło. Chwila ciszy, wszystko poszło i nagle szok. Chyba nie spodziewaliśmy się aż tak 'dosadnego' efektu, ale wywołało to jedynie uśmiech i zmotywowało jeszcze bardziej do działania. Trochę śmiechu, żartów z ewentualnych faili, i zanim się zorientowaliśmy minęły dwie godziny spędzone na poskramianiu kuli iskier i trzeba było się wykwaterować z tunelu. Efekt? Nas zadowala, tym bardziej, że to pierwszy kontakt z czymś takim, trochę już wyłapaliśmy, wiemy jak to ugryźć i o czym pamiętać na przyszłość. Pewnie jeszcze kilka miejsc odwiedzimy, może nawet uda się zrobić idealną kulę, a co do Was? Sami oceńcie jak to wyszło:P